Cześć, mam na imię Maciek!

To nie awaria! Ta strona tak wygląda... 😛

Moje ulubione filmy 2k18 roku!

Podobnie jak w latach poprzed­nich, przy­go­to­wa­łem swo­je subiek­tyw­ne pod­su­mo­wa­nie fil­mo­we­go roku. Muszę jed­nak zwe­ry­fi­ko­wać panu­ją­ce tu zasa­dy, bo tro­chę celo­wo, tro­chę przy­pad­ko­wo, pomi­jam pre­mie­ry stra­ight to DVD, czy­li w głów­nej mie­rze fil­my, któ­re tra­fi­ły bez­po­śred­nio na Netflixa. Po raz kolej­ny nie uwzględ­niam rów­nież fil­mów, któ­re widzia­łem w ostat­nich dniach, pomi­mo iż mia­ły one pre­mie­rę w ostat­nich tygo­dniach ubie­głe­go roku.

Zasady iden­tycz­ne jak rok temu. Wybrałem 10 naj­istot­niej­szych dla mnie kate­go­rii kina popu­lar­ne­go, a w każ­dej umie­ści­łem jeden film, któ­ry po roku nadal uwa­żam za wart mojej uwa­gi. (Istotna spra­wa! Jeżeli jakiś tytuł zasłu­żył na wię­cej niż jed­no wyróż­nie­nie, nakła­dam na sie­bie ogra­ni­cze­nie i wymie­niam go tyl­ko raz)! W zesta­wie­niu umiesz­czam tak­że roz­cza­ro­wa­nie roku. A na sam koniec – jesz­cze wię­cej tytu­łów! :) Enjoy!

  1. Najlepszy pod każ­dym wzglę­dem: „Trzy bil­l­bo­ar­dy za Ebbing, Missouri” (2017, Martin McDonagh)
    Ach ten dusz­ny kli­mat ame­ry­kań­skie­go zadu­pia, prze­ko­nu­ją­ca histo­ria i genial­ne kre­acje aktor­skie!
  2. Największa nie­spo­dzian­ka (pro­duk­cja twór­cy, któ­re­go dotąd nie zna­łem): „Creed II” (2018, Steven Caple Jr.)
    Jak sequ­el do spin-offu kul­to­wej serii fil­mo­wej może być nie­spo­dzian­ką? No może. Wziął się za nie­go mło­dy uta­len­to­wa­ny fil­mo­wiec, któ­ry potra­fił wydo­być wszyst­ko co naj­lep­sze z kina popu­lar­ne­go! Brawo.
  3. Najlepszy rebo­ot, sequ­el, albo spin-off: „Iniemamocni 2” (2018, Brad Bird)
    Warto było cze­kać 14 lat na sequ­el. Naprawdę! Dla kina super­bo­ha­ter­skie­go to cała epo­ka, co „Iniemamocni” genial­ne doku­men­tu­ją. To zarów­no fan­ta­stycz­ny film fami­lij­ny, jak i pew­ne­go rodza­ju dekon­struk­cja fil­mów super­he­ro. Jest to tak­że praw­dzi­wa kopal­nia retro­fu­tu­ry­stycz­nych inspi­ra­cji.
  4. Najciekawsze posta­cie: „Jestem naj­lep­sza. Ja, Tonya” (2017, Craig Gillespie)
    Margot Robbie i Allison Janney – te dwie panie prak­tycz­nie stwo­rzy­ły ten film. Jest to obraz, któ­ry nie­któ­rym może oglą­dać się trud­no – głów­nie ze wzglę­du na dyna­micz­ne zdję­cia i mon­taż. Tak dobre­go efek­tu nie było­by jed­nak gdy­by nie cha­ry­zma i wia­ry­god­na trans­for­ma­cja głów­nych boha­te­rek
  5. Najlepszy design (zdję­cia, cha­rak­te­ry­za­cja, kostiu­my i sce­no­gra­fia jako spój­na całość): „Wyspa Psów” (2018, Wes Anderson)
    Kto widział jaki­kol­wiek film Wesa Andersona, ten wie, że w tej kate­go­rii już w przed­bie­gach bije wszyst­kich na gło­wę. Nie waż­ne, że to ani­ma­cja poklat­ko­wa!
  6. Najciekawszy kli­mat (obraz, któ­ry przy­pra­wił mnie o gęsią skór­kę): „Ciche miej­sce” (2018, John Krasinski)
    Film trzy­ma w napię­ciu, bo takie było jego zada­nie. Przyznam szcze­rze, że zbyt wie­lu fil­mów „oko­ło­hor­ro­wych” w tym roku nie widzia­łem, to i wybór był zawę­żo­ny. Co nie zmie­nia fak­tu, że film Johna Krasinskiego mi się podo­bał. (I to bar­dzo)!
  7. Najmocniejsze uczu­cia (film, któ­ry naj­le­piej zagrał na emo­cjach): „Zimna woj­na” (2018, Paweł Pawlikowski)
    Film o wie­le doj­rzal­szy, cie­kaw­szy i wie­lo­war­stwo­wy niż sze­ro­ko wychwa­la­na i nagra­dza­na „Ida”. Przeszkadza tro­chę epi­zo­dycz­ność tego roman­su, co nie zmie­nia fak­tu, że to świet­na histo­ria miło­sna.
  8. Śmiechu wart (film, któ­ry bawi do łez): „Deadpool 2” (2018, David Leitch)
    Z chę­cią nomi­no­wał­bym w tej kate­go­rii jakiś inny film, ale jeże­li już się na czymś śmia­łem, to z regu­ły z zaże­no­wa­nia.
  9. Najżwawsza akcja (film z naj­lep­szy­mi bija­ty­ka­mi, strze­lan­ka­mi, albo pości­ga­mi): „Avengers: Wojna bez gra­nic” (2018, Anthony i Joe Russo)
    Skala roz­wał­ki jest wręcz przy­tła­cza­ją­ca i wła­ści­wie moż­na by rzec, że to jedy­ny film akcji minio­ne­go roku, któ­ry jest napraw­dę wart Twojej uwa­gi
  10. Najlepsze wra­że­nia arty­stycz­ne (film z naj­lep­szy­mi efek­ta­mi prak­tycz­ny­mi lub CGI): „Pierwszy czło­wiek” (2018, Damien Chazelle)
    Byłem bar­dzo kry­tycz­ny w sto­sun­ku do tego fil­mu – zarów­no w kwe­stii fabu­lar­nej, jak i odtwór­cze­go podej­ścia do efek­tów spe­cjal­nych. Muszę jed­nak szcze­rze przy­znać, że jest to naj­wyż­szej kla­sy rze­mio­sło.
  11. Pobite gary, czy­li roz­cza­ro­wa­nie roku: „Predator” (2018, Shane Black)
    Masakra, tra­ge­dia i bla­maż scho­wa­ny pod toną bez­sen­sow­nych wybu­chów!

W razie gdy­by moja zło­ta jede­nast­ka, była­by dla Ciebie nie­wy­star­cza­ją­ca zer­k­nij na wyli­czan­kę poni­żej!

W ubie­głym roku obej­rza­łem 79 fil­mów (o 59 mniej niż w 2017, i o 85 mniej niż w 2016 roku). Rozkłada się to na 38 wizyt w kinie i 41 domo­wych sean­sów na plat­for­mach stre­amin­go­wych. Jak widzisz w cią­gu dwóch lat zmniej­szy­łem dwu­krot­nie ilość oglą­da­nych tytu­łów. Niestety, aby przy­go­to­wać w mia­rę sen­sow­ne zesta­wie­nie trze­ba oglą­dać fil­my przy­naj­mniej na pozio­mie 150 tytu­łów rocz­nie. Nie mogłem sobie pozwo­lić na taką inwe­sty­cję cza­so­wą, więc i moje zesta­wie­nie jest bar­dzo wybiór­cze.

Moje ulu­bio­ne fil­my 2017 roku

Moje ulu­bio­ne fil­my 2016 roku